Gustave Caillebotte 1848-1894

Gustave Caillebotte 1848-1894
Człowiek, który jest niezwykle ważny dla kierunku impresjonistycznego. Pochodził z rodziny burżuazyjnej. Od lat dziecięcych rysował i malował. A oprócz tego działał prężnie by wspomagać impresjonistów. Szczodrze wspiera przyjaciół i nabywa wiele ich obrazów. Dorobek, jaki pozostawił umierając przedwcześnie, dziś dopiero postrzegany jest z należytym uznaniem. Jego rodzina pochodziła z Normandii. Dziadek Gustawa pozostawił pokaźny majątek, który ojciec artysty pomnożył. Gustave przyszedł na świat 19.09.1848 roku. Dla ojca jest to trzecie małżeństwo i po dwóch, które się zakończyły przedwczesną śmiercią poprzednich małżonek i pozostawieniem jednego potomka. Z trzecią żoną ojciec ma trójkę dzieci, w tym najstarszego Gustave. Ojciec ma monopol na dostawy sukna do armii. Dzięki temu i innym przedsięwzięciom majątek rośnie i umożliwia dostatnie życie w coraz to większych i wystawniejszych posiadłościach. Młody Gustave uczy się doskonale. Kończy wydział prawa na Sorbonie. Nie ma jednak ochoty pracować z ojcem nad pomnażaniem majątku lecz w głowie ma pasję malarstwa. Ojciec nie ma nic przeciwko temu i tworzy swemu synowi doskonałe warunki do tworzenia. Niestety wojna z Prusami burzy ta sielankę. Gustave Caillebotte, z ledwo co otrzymanym dyplomem w kieszeni, zostaje zmobilizowany. Po demobilizacji wraz z braćmi wyjeżdża w podróż po Norwegii i Szwecji. Po powrocie postanawia przystąpić do konkursowego egzaminu wstępnego w Ecole des Beaux-Arts. Aby się do niego przygotować, pobiera lekcje u świetnego malarza portrecisty Leona Bonnata, który cieszy się wielka popularnością i w roku 1881 zostanie przyjęty w poczet członków Akademii. Jednak Caillebotte’a nie pociąga akademizm, za to bardzo wcześnie jego malarstwo zdradza cechy zbliżające je do impresjonizmu. W 1872 roku, podczas podróży po Włoszech w towarzystwie ojca, maluje obrazy charakteryzujące się swobodą i spontanicznością pędzla. Wróciwszy do Francji, artysta porzuca stolicę i przenosi się do letniej rezydencji rodzinnej w podparyskiej miejscowości Yerres (departament Essonne), gdzie zapamiętale maluje pejzaże. W marcu 1873, po pomyślnie zdanym egzaminie konkursowym, wstępuje na paryską Akademię Sztuk Pięknych, ale nie pozostanie w niej długo. Ma już w głowie zupełnie inne pomysły i coraz bardziej interesuje go impresjonizm. Rzadko zdarza się, by malarza pochodzącego z wielkiej burżuazji i kształcącego się u wybitnie akademickiego mistrza, pociągał ten rewolucyjny kierunek, grupujący przeważnie artystów należących do średnich warstw społecznych Caillebotte jest jednak postacią niekonwencjonalną. W 1874 roku Edgar Degas, również potomek zamożnej rodziny, wprowadza go do środowiska impresjonistów, którzy mimo niezbyt życzliwego nastawienia publiczności cieszą się już wówczas uznaniem wśród innych artystów. W pracowniach klasycznych mistrzów, takich jak Leon Bonnat, młodzi uczniowie prowadzą żywe dyskusje. W pierwszej wystawie impresjonistów, w kwietniu roku 1874, Caillebotte jeszcze nie uczestniczy. Jego obraz (prawdopodobnie Cykliniarze) wysłany rok później na oficjalny Salon zostaje odrzucony, co niezależnie od upodobań awangardowych jeszcze bardziej wiąże go z impresjonistami. W roku 1875, na sprzedaży dzieł impresjonistów zorganizowanej w domu aukcyjnym Hotel Drouot, Gustave nabywa Zakątek nad rzeką Claude’a Moneta. Jest to zaczątek bogatej kolekcji, którą kompletuje tyleż dla satysfakcji posiadania podziwianych dzieł, co świadom pomocy, jakiej w ten sposób udziela młodym artystom nękanym kłopotami finansowymi. Zostaje namówiony do udziału w następnym salonie. Zachwycony perspektywą nowych doświadczeń, malarz z ogromną energią włącza się do prac organizacyjnych. Jest w pierwszym szeregu, gdy trzeba załatwić salę, zgromadzić prace artystów, szukać niezbędnych funduszy. Niestety wśród impresjonistów narastają animozje i nie jest to już jednolity monolit. Coraz częściej nawet Ci najznamienitsi przedstawiciele kierunku wyłamują się i nie chcą wystawiać swoich prac na Salonach. Podstawową kwestię sporną stanowi uczestnictwo w oficjalnym Salonie. Biorąc pod uwagę oczywisty prestiż, jakim wciąż cieszy się ta tradycyjna ekspozycja, a z drugiej strony wrogie nastawienie publiczności wobec impresjonizmu i wynikające z tego kłopoty ze sprzedażą dzieł, niektórzy artyści chcieliby szturmować twierdzę akademizmu. Natomiast zdaniem innych, tylko niezależna manifestacja zwartej i silnej grupy daje malarzom możliwość zaistnienia. Caillebotte usiłuje nie dopuścić do rozłamu. Bez sukcesu.
Niestety w tym okresie dochodzą jeszcze kłopoty rodzinne. Umiera ojciec a po dwóch latach jego 26-cio letni brat. Gustave jest bardzo załamany i pisze testament. Obawia się, że i on niedługo odejdzie z tego świata. Niedługo potem umiera matka. Trzej bracia zostają spadkobiercami pokaźnej fortuny. Korzystając z dochodów, jakie przynosi kapitał, Martial brat i Gustave układają sobie życie we dwóch. Wspólnie zaczynają kolekcjonować znaczki pocztowe, po latach dorobią się imponującego zbioru, który sprzedadzą w latach 1888-1890 za kolosalną kwotę 400 000! W tym samym czasie Caillebotte kieruje swe zainteresowania ku żeglarstwu, które coraz bardziej go wciąga. W 1876 r. zostaje członkiem paryskiego klubu żeglarskiego, a w 1877 kupuje pierwszy jacht. W następnym sezonie uczestniczy w regatach i zdobywa dwie pierwsze nagrody, dwie drugie, medal srebrny oraz trzy brązowe. Co pewien czas zmienia łodzie. W 1880 roku stoi za sterem jachtu Condor, na tyle okazałego, że przyciąga wzrok dziennikarzy. Jeden ze sprawozdawców odnotowuje: “Pośród wszystkich tych wielkich trójkątów płótna, już to kładących się, już to wstających w podmuchach wiatru, wyróżniał się jeden, bardziej od innych przezroczysty. To był żagiel Condora, łodzi należącej do malarza impresjonisty Caillebotte’a, który jak Kleopatra zawsze pływa pod białymi żaglami. A czy wiecie, moje Panie, dlaczego? Najzwyczajniej dlatego, że są one uszyte z białego jedwabiu!”. Ich zaletą jest lekkość, tak ważna w zawodach. Caillebotte posiada teraz najbardziej chyży jacht na Sekwanie i bije na głowę rywali. Malarstwo, żeglarstwo, filatelistyka… tylu rozmaitym zajęciom Caillebocte może poświęcać czas dzięki swemu statusowi rentiera. Ale bynajmniej nie opuszcza w potrzebie swych przyjaciół malarzy. Przeciwnie, w każdej chwili jest gotów spieszyć im z pomocą. Pożyczki zaciągają u niego Monet, Renoir, Pissarro… Jeszcze przez szereg lat Gustave będzie kontynuował walkę o utrwalenie pozycji impresjonistów. W końcu jednak, wobec nieustających konfliktów, opuszcza ręce i w roku 1881 pisze: “Jestem zniechęcony, wycofuję się, jak Degas”.
Punktem zwrotnym zaangażowania Caillebotte’a w ruch impresjonistyczny jest rok 1888. Odtąd artysta trzyma się bardziej na uboczu, przez większą część roku mieszka w położonej nad Sekwaną miejscowości Petit Gennevilliers, gdzie kilka lat wcześniej kupił willę z dużym ogrodem. Dzieli z nim życie młodsza o jedenaście lat aktorka Charlotte Berthier, którą poznał krótko po nabyciu domu. W Petit Gennevilliers Gustave może w całkowitym spokoju malować i podejmować przyjaciół. Często w towarzystwie Moneta, Renoira i kilku innych znajomych, wspomina przy suto zastawionym stole wzniosłe chwile impresjonizmu. Uczestniczy aktywnie również w życiu społecznym i w 1888 roku zostaje wybrany radnym miejskim. Ze swych nowych obowiązków wywiązuje się w sposób absolutnie niekonwencjonalny, co poświadcza jeden z jego współobywateli: “W życiu nie widziałem takiego urzędnika; ażeby nie zawracać sobie głowy biurokratycznymi papierzyskami i nie obciążać pamięci rachunkami, wszystko opłacał z własnej kieszeni: oświetlenie, bruki uliczne, mundury strażaków”. W Gennevilliers Caillebotte oddaje się malowaniu, żeglowaniu i pracy w ogrodzie, trzem pasjom, które sprawiają mu jednakową przyjemność. Niestety beztroskie życie nie trwa długo. W środę 21 lutego 1894 Gustave Caillebotte umiera w swym domu w Petit Gennevilliers, prawdopodobnie na skutek wylewu do mózgu. Ma wówczas czterdzieści pięć lat. Pochowany zostaje w poniedziałek, 26 lutego. Ceremonię żałobną w paryskim kościele Notre-Dame-de-Lorette odprawia tamtejszy proboszcz, którym jest Alfred, przyrodni brat zmarłego. Tłum uczestniczący w pogrzebie jest tak liczny że podczas mszy wielu bliskich przyjaciół malarza stoi w przedsionku kościoła.
A oto kilka prac artysty:


Written by: admin

Leave a Reply

XHTML: You can use these tags: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>